error300: multiple choices

2007/07/24

Koniec serwisów społecznościowych?

Marta Klimowicz nie jest pierwsza twierdząc na swoim bardzo dobrym blogu, że serwisy społecznościowe się przejadają. Jest ich w rodzimym internecie coraz więcej, zaczyna się robić nieco ciasno, a gdzie ciasno, tam nawet i nieprzyjemnie. Zdaniem Marty, "smutny koniec wisi w powietrzu". Oglądanie nowych tworów, jak choćby przywoływane przez nią Weblisko, faktycznie przyprawia o małe deja vu. Cofnijmy się o 7-8 lat - Arena, YoYo, Ahoj.pl... można odnieść wrażenie, że ludzie są bardzo uparci w powtarzaniu cudzych błędów. Albo tak głęboko wierzą w innowacyjność i powodzenie swojego projektu, że na przekór realiom rynku próbują wykroić z niego część dla siebie.

A jednak nie do końca się zgadzam z tym rychłym końcem. Serwisy społecznościowe jako takie mają się, jak sądzę, całkiem dobrze. Zdaje się, że tort jest już faktycznie podzielony - tylko, że to nie jest problem użytkowników, a tych twórców, którzy zbyt późno nabrali apetytu na kawałek smakowitego ciasta. I rzecz ważniejsza, którą niestety trudno ubrać w metaforę wypieku... Google. Rynek wyszukiwarek. Przecież wyszukiwarki działały przed Google'em, działały nie tak znowu krótko - a jednak Brin i Page przybyli, zobaczyli i skasowali całą resztę.

Czyli jednak innowacja: wymyśl coś, co przedefiniuje rynek. Bardzo trudne, w niektórych przypadkach trudne wręcz piekielnie, ale nie niemożliwe. Dlatego o smutnym końcu serwisów społecznościowych bym nie pisał, po pierwsze dlatego, że największe jednak chyba nie są w kryzysie, a po drugie dlatego, że nie znamy dnia ani godziny, w którym ktoś nas zaskoczy. (Przyznaję jednak, że w realną innowacyjność miast odtwórczości na rodzimym podwórku trudno wierzyć...).

Weblisko deklaruje w pewnym sensie chęć zadbania wspólnotę i samo to przysparza mu sympatii z mojej strony, aczkolwiek "lokalne społeczności" są tutaj traktowane bardzo szeroko a sam temat - dość niekonsekwetnie. Wspomnę jednak, że dobrze funkcjonujące społeczności lokalne to podstawa porządku świata dla wielu komunitarian/komunitarystów (np. moi ulubieni Michael J. Sandel, Alasdair MacIntyre), a przy tym wzmacnianie czy też odbudowywanie więzi w takich wspólnotach jest dobrym kierunkiem zmieniania rzeczywistości. Weblisko nie jest oczywiście rewolucyjne, potencjał wzmacniania wspólnot lokalnych jest w internecie od lat.

Mam zatem, mimo wszystko, odczucia podobne do odczuć Marty - jakoś nie wierzę w sukces tej inicjatywy. Nie dostrzegam w Weblisku owej burzącej porządek innowacyjności, która co prawda nie skazuje nikogo z góry na sukces, ale daje szansę na jego osiągnięcie, kiedy karty zostały już dawno rozdane.

Weblisko kieruje zresztą uwagę na 16 największych miast Polski. Czy nie nazbyt obszerna ta "lokalna społeczność"? Jak sądzę, internautów - jeżeli w ogóle - interesuje zupełnie inny wymiar lokalności. Wspólnoty, te węziej rozumiane i sprofilowane, w polskim internecie nie mają się najgorzej. Twórcy Webliska powinni na przykład rozważyć, jak przekonać do zmiany "adresu" aktywnych użytkowników ponad 300 for osiedli i wspólnot mieszkaniowych z całej Polski, umiejscowionych na Gazeta.pl, jak również użytkowników całkiem prywatnych for o podobnej tematyce. To wszystko żyje i działa, sprawiając, że w jakimś stopniu odtwarza się na co dzień eksperyment Netville Barry'ego Wellmana [PDF z artykułem o badaniu z jego strony], mam nadzieję, że z równie pozytywnymi skutkami.

Oczywiście te 300 forów w najmniejszym stopniu nie wyczerpuje tematu. Ludzi zainteresowanych swoją pozasieciową rzeczywistością lokalną jest bardzo wielu - ale nie jestem pewny, czy będą mieli motywację do przeniesienia się na nowe, niesprawdzone i chyba zbyt ogólne Weblisko. Czy przekona ich system "przyprowadź znajomych i zarób na tym" - nie sądzę. Kojarzy mi się, tak jak Marcie, z firmą Amway albo inną piramidą finansową.

Końca serwisów społecznościowych bym jeszcze nie obwieszczał, myślę nawet, że nie można jeszcze mówić o końcu formuły tych serwisów. Pomysłów, które wydają się nieadekwatne i pomylone, na pewno jeszcze trochę będzie, ale ciągle wierzę, że otrzymamy jakiś brylancik. Myślę tylko, czy w uszczęśliwianiu internautów nie potrzeba nieco mniej... egocentryzmu? Więcej dystansu? Może w wielu zakresach użytkownikom nie są wcale potrzebne do szczęścia Sieci 2.0, 2.01, 3.0 i 19.84, z ich wyższą funkcjonalnością? Więcej opcji to także więcej czasu wydatkowanego na ich poznawanie, a nie każdy żyje Siecią.

10 Comments:

  • bardzo chętnie zobaczyłabym google wśród serwisów społecznościowych :).

    By Blogger clee, at 24/7/07 11:42  

  • Masz na myśli powstanie jakiegoś GoogleSoc albo czegoś podobnego? Fakt, jestem ciekaw, co ONI zrobiliby w tym segmencie rynku, jakie mieliby pomysły, jak wyglądałaby innowacja. Tyle, że bardziej prawdopodobna byłaby powtórka z YouTube'a.

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 24/7/07 11:59  

  • ...w sensie przejęcia i rozwijania istniejącej, świetnie prosperującej firmy.

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 24/7/07 11:59  

  • Google ma już Orkuta, z czego niewiele wynika. Tu spekulują, że społecznościowy może być Gmail, ale według wspomnianej Marty Klimowicz maile też już są passe.

    By Anonymous burlap, at 24/7/07 12:23  

  • Burlap, dziękuję za informację o Orkucie - nie pamiętałem o nim. Przywołany przez Ciebie tekst dotyczący Gmaila jest bardzo interesujący - rozwinięcie czegoś już funkcjonującego i uczęszczanego to faktycznie byłoby sensowne rozwiązanie.

    Pytanie, na ile domyślne, łatwe w obsłudze byłoby to hipotetyczne google'owskie coś. Tędy droga, jak sądzę.

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 24/7/07 13:08  

  • Zapowiadany jest jeszcze serwis społecznościowy Socialstream sponsorowany przez Google:

    http://atnetblog.com/2007/07/10/mosh-i-socialstream-dzieci-internetowych-gigantow/

    By Blogger ventuRe, at 24/7/07 14:19  

  • Google sponsorowało projekt Socialstream. Troszkę o tymu mnie na blogu.

    By Anonymous przemek, at 24/7/07 15:32  

  • pisząc, że chętnie zobaczyłabym google wśród serwisów społecznościowych, miałam na myśli raczej, że czekam na coś równie odświeżającego i mocnego. niekoniecznie zaś serwis spod ręki google'a - kto pamięta o orkucie? mało kto. ten socialstream też mnie nie przekonuje, ale mogę się mylić.

    burlap - mejle nie są wg mnie passe, to akurat był cytat.

    By Blogger clee, at 24/7/07 20:53  

  • O Orkucie dobrze pamiętają, a nawet masowo używają Brazylijczycy. Spodobał im się i go opanowali ;)

    By Anonymous przemek, at 24/7/07 20:57  

  • tam gorąco chyba jest, może to ich tłumaczy?

    By Blogger clee, at 24/7/07 23:20  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home