Jak pościć medialnie i odpocząć
Niedawna wizyta w czytelni wydziałowej dała mi do myślenia. Bibliotek i czytelni zasadniczo nie lubię, bo czytając mażę i robię notatki na marginesach, a w cudzych książkach nie wypada. Gościem jestem zatem rzadkim, szczególnie czytelni, w których bywałem dobre 6-7 lat temu. Ostatnio miałem jednak okazję popracować nieco w jednej z nich - z dala od internetu, RSS-ów i licznych źródeł online, także naukowych. Z dala od przedłużeń zmysłowych, takich jak np. słownik angielskiego wywoływany przez zaznaczenie słowa i kliknięcie PPM, na co dzień bardzo przydatny (także w przypadku tekstu drukowanego, książkowego, bo komputerowy słownik obsługuje mi się szybciej niż opasłe tomisko z półki).
Okazało się, że bez tego instrumentarium pracuje się bardzo dobrze. Czytelnia - odkryta teraz na nowo po kilku latach - wyrwała mnie z codziennego, medialnego kontekstu, pozwalając doskonale pracować. Skupienie, mała ilość rozpraszających bodźców, dobra, efektywna praca. Niby oczywiste, niby łatwe do przewidzenia, a jednak nie do końca.
Powyższa refleksja nawiązuje do propozycji Zen Habits, którą uważam za wartą (małego, blogowego) nagłośnienia. Serwis ten proponuje post medialny - próbę powstrzymania się od korzystania z mediów (lub wybranego medium) przez dzień, dwa, tydzień. Ile kto może, na próbę. W założeniu ma on pomóc dostrzec przeładowanie informacyjne, przesyt, który sprawia, że tracimy codziennie sporo czasu, a przy okazji nierzadko także spokój ducha. Zresztą właśnie sspokój ducha, a nie czas, jest tu najistotniejszy.
Próba wygląda następująco: wybieramy medium (np. internet) i czas, przez jaki powstrzymamy się od korzystania z niego (np. doba); następnie planujemy zadania, które wykonamy w czasie tego postu. Istotne, aby zająć się czymś konkretnym, ważnym, a nie zastępczym rozpraszaczem, bo inaczej nie dostrzeżemy specjalnej różnicy - radzi Zen Habits.
Spodziewany efekt: uświadomienie sobie, jak bardzo się rozpraszamy przez natłok bodźców i informacji, jak mało pomocny może być na dobrą sprawę multitasking (pisałem już o nim na blogu kilka razy). Oraz to, że najprawdopodobniej bez rozpraszaczy, do których obecności przywykliśmy, zaplanowane zadania wykonamy znacznie szybciej. Co pozostawi nam wiele czasu wolnego dla nas samych, przekładając się na wyższy poziom szczęścia - mówiąc w pewnym uproszczeniu. Do takich właśnie z pozoru prostych i banalnych, ale wcale nieoczywistych odkryć, prowadzi powyższa propozycja.
.
Okazało się, że bez tego instrumentarium pracuje się bardzo dobrze. Czytelnia - odkryta teraz na nowo po kilku latach - wyrwała mnie z codziennego, medialnego kontekstu, pozwalając doskonale pracować. Skupienie, mała ilość rozpraszających bodźców, dobra, efektywna praca. Niby oczywiste, niby łatwe do przewidzenia, a jednak nie do końca.
Powyższa refleksja nawiązuje do propozycji Zen Habits, którą uważam za wartą (małego, blogowego) nagłośnienia. Serwis ten proponuje post medialny - próbę powstrzymania się od korzystania z mediów (lub wybranego medium) przez dzień, dwa, tydzień. Ile kto może, na próbę. W założeniu ma on pomóc dostrzec przeładowanie informacyjne, przesyt, który sprawia, że tracimy codziennie sporo czasu, a przy okazji nierzadko także spokój ducha. Zresztą właśnie sspokój ducha, a nie czas, jest tu najistotniejszy.
Próba wygląda następująco: wybieramy medium (np. internet) i czas, przez jaki powstrzymamy się od korzystania z niego (np. doba); następnie planujemy zadania, które wykonamy w czasie tego postu. Istotne, aby zająć się czymś konkretnym, ważnym, a nie zastępczym rozpraszaczem, bo inaczej nie dostrzeżemy specjalnej różnicy - radzi Zen Habits.
Spodziewany efekt: uświadomienie sobie, jak bardzo się rozpraszamy przez natłok bodźców i informacji, jak mało pomocny może być na dobrą sprawę multitasking (pisałem już o nim na blogu kilka razy). Oraz to, że najprawdopodobniej bez rozpraszaczy, do których obecności przywykliśmy, zaplanowane zadania wykonamy znacznie szybciej. Co pozostawi nam wiele czasu wolnego dla nas samych, przekładając się na wyższy poziom szczęścia - mówiąc w pewnym uproszczeniu. Do takich właśnie z pozoru prostych i banalnych, ale wcale nieoczywistych odkryć, prowadzi powyższa propozycja.
.




1 Comments:
No dobra! Zrobie sobie taka probe w sobote i zobaczymy jak bedzie!
By
Anonimowy, at 19/7/07 18:04
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home