Podwójne deja vu
Ponad rok temu pisałem o futurystycznym projekcie pod nazwą Evolving Personalized Information Construct, znanym lepiej jako EPIC 2014. Przydałby się mały update, bo Sloan i Thompson już jakiś czas temu przygotowali jego quasi-sequel, czyli EPIC 2015. Jest to znacznie uzupełniona wersja poprzedniego filmu. Podcast, iPody, rozszerzona wizja Google Grida.
Zdecydowanie warto. Film jest do obejrzenia tutaj, względnie tutaj. A pół żartem - po obejrzeniu można zajrzeć na tę stronę, by przekonać się, jak ślepo pragmatyczni bywają niektórzy Amerykanie.
Zdecydowanie warto. Film jest do obejrzenia tutaj, względnie tutaj. A pół żartem - po obejrzeniu można zajrzeć na tę stronę, by przekonać się, jak ślepo pragmatyczni bywają niektórzy Amerykanie.
* * *
Drugie deja vu dotyczy mojego niedawnego wpisu o statusach na komunikatorach. Dwa wyimki z dzisiejszej dyskusji na Gazeta.pl dobrze komponują się z tym, co napisałem (pisownia jak w oryginale). Zwerbalizowana wątpliwość:
Ja, ja, ja. Mnie, mój, moje. I czas jako wartość tak nadrzędna, że - z perspektywy idei komunikatora internetowego - aż karykaturalna.
P.S. Podczas wysyłania tego wpisu Blogger wyjątkowo marudził. Wszystkich subskrybentów RSS-a przepraszam, jeżeli dostali zwielokrotnioną informację o niniejszej aktualizacji.
"opis opisem, ale ja sie zawsze dziwie, bo mam kilku znajomych co to siedza prawie 24h/dobe na gg ale zawsze niewidoczni...i tak wszyscy wiedza ze oni tam sa, jak sie odezwe to odpisze..." (ten wpis)
i odpowiedź na nią:
"Siedze przez cały czas na niewidocznym, poniewaz gdybym dała status 'dostępny' zagadnełoby mnie przynajmniej 10, spośród ponad 100 osób mojej listy kontaktów. Jestem generalnie zabiegana i nie mam czasu na głupie rozmowy... chyba, ze mają być formą mojej rekreacji ;) Krępujące jest w kółko odmawianie i odpisywanie, że nie ma się czasu. Nie będąc dostępnym rozmawiam z kim chce i kiedy chcę :) Nie prowokuje do nieoptrzebnych rozmów." (ten wpis)
i odpowiedź na nią:
"Siedze przez cały czas na niewidocznym, poniewaz gdybym dała status 'dostępny' zagadnełoby mnie przynajmniej 10, spośród ponad 100 osób mojej listy kontaktów. Jestem generalnie zabiegana i nie mam czasu na głupie rozmowy... chyba, ze mają być formą mojej rekreacji ;) Krępujące jest w kółko odmawianie i odpisywanie, że nie ma się czasu. Nie będąc dostępnym rozmawiam z kim chce i kiedy chcę :) Nie prowokuje do nieoptrzebnych rozmów." (ten wpis)
Ja, ja, ja. Mnie, mój, moje. I czas jako wartość tak nadrzędna, że - z perspektywy idei komunikatora internetowego - aż karykaturalna.
P.S. Podczas wysyłania tego wpisu Blogger wyjątkowo marudził. Wszystkich subskrybentów RSS-a przepraszam, jeżeli dostali zwielokrotnioną informację o niniejszej aktualizacji.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home