error300: multiple choices

2005/04/25

Jak modelowo położyć otwarcie: eBay.pl i Sigma

W piątek ruszył z dawna oczekiwany serwis eBay.pl. Tylko pozazdrościć okoliczności startu - na rynku drobnica plus jeden dominant, właściwie monopolista (nic tylko dobierać mu się do tyłka). Silna marka własna, świetnie rozpoznawana i pozytywnie kojarzona w Polsce. Do tego duże oczekiwania rynku, z bardzo przychylnym nastawieniem internautów.


(eBay wzmocnił...)

W tak pięknych okolicznościach przyrody, eBay pokazał czarno na białym jak położyć otwarcie. A także - co nawet ważniejsze - jak na wejściu podrzucić sobie samemu parę kłód pod nogi.

Kto był na eBay.pl, ten wie o czym mowa. Bardzo uproszczony układ pierwszej strony. Brak podstawowych opcji, jak np. obserwowanie aukcji czy dodawanie do ulubionych. Wreszcie brak tak bardzo oczekiwanego PayPala (własność eBay'a). To dzięki niemu w znacznym stopniu eBay miał zakasować Allegro. Tymczasem nic się tu nie wydarzyło, a do listy grzechów głównych nowego serwisu przyszło jeszcze dorzucić jego niestabilność w pierwszych dniach działalności.


(...konkurencję)

Przypomnijmy, że eBay.pl miał pierwotnie wystartować 5 kwietnia, jednak inaugurację przesunięto ze względu na śmierć Papieża Jana Pawła II. Polska ekipa miała więc dodatkowy czas na przygotowania i usunięcie usterek. Ich obecność 22-go jest dowodem, że "tak miało być" i że w ogóle nie spodziewano się dezaprobaty! A przecież dostaliśmy koślawy produkt, który stał się powodem do śmiechu (nie wytrzymali nawet dziennikarze). Najwyraźniej za wprowadzenie eBay'a do Polski wzięli się niewłaściwi ludzie.

* * *

Przy okazji parę cierpkich słów w stronę agencji public relations Sigma, która kreuje się (skutecznie) na numer 1 na polskim rynku. W moim przekonaniu właśnie "kreuje", czyli bardzo dobrze dba o własny PR. Aż dziw bierze, jak długo i bezwstydnie można jechać na opinii nie popartej faktami.

Dlaczego? Dlatego, że nie po raz pierwszy widzę kiepską informację prasową spod jej szyldu - a informacja prasowa to chleb powszedni public relations. Oto dwa fragmenty tekstu dla prasy, mówiącego o starcie eBay.pl:

"Warszawa, Polska, 22 kwietnia 2005 - eBay, największa giełda internetowa świata, dziś ogłasza uruchomienie polskiego serwisu eBay (www.ebay.pl) - nowego portalu, na którym kupujący i sprzedający z Polski będą mogli spotykać się i handlować po polsku, za złotówki."

Przyzwyczaiłem się już, że grubo ciosane strony internetowe samorządów gminnych czy organizacji lokalnych, bywają przez twórców nazywane portalami. Można to zrzucić na karb niewiedzy i nieobycia w Internecie. Taka niewiedza nie przystoi jednak PR-owcowi. A już na pewno nie PR-owcowi obsługującemu eBay.

"Skala wykorzystania Internetu w Polsce rośnie w fenomenalnym tempie, z góry się więc cieszymy na rozwój polskiej społeczności eBay. Dzięki gromadzonej przez lata globalnej wiedzy będziemy mogli dostarczyć polskim użytkownikom eBay'a giełdę pełną życia i radości, na której będzie można polegać w równie wysokim stopniu, co na każdej innej giełdzie eBay na całym świecie - powiedział Philipp Justus, wiceprezes i dyrektor generalny eBay Europe."

Ja rozumiem. Okrągłe wypowiedzi, "wata słowna" - tak, to się w informacjach prasowych zdarza. Czasami trzeba mieć w tekście wypowiedź ważnego przedstawiciela firmy, a bywa, że nie ma jej z czego ulepić i właśnie wtedy wpycha się taką watę. Co zrobić.

Są jednak dwie sytuacje, w których jest to niedopuszczalne: wtedy, gdy mamy do czynienia z kryzysem i wtedy, gdy przedsiębiorstwo/produkt wchodzi na rynek.

Jestem przekonany, że Sigma doskonale o tym wie i jednocześnie że to ich człowiek jest autorem wypowiedzi włożonych w usta notabli z eBay'a (druga wypowiedź, której nie cytowałem, jest równie "elokwentna"). Jeżeli ów człek autorem nie jest, to... niewiele lepiej - bo wiedzieć i nie uświadomić klientowi, że popełnia duży błąd w kluczowej informacji prasowej...?

* * *

Drobny disclaimer: ani osobiście, ani zawodowo nie miałem nigdy nic wspólnego z Sigmą. Jest mi przykro, bo kiedyś była to naprawdę bardzo dobra agencja. Widzę czasem jej "produkcje" i przecieram oczy ze zdumienia. Coś jest nie tak. Nie mam już orientacji w rynku, ale podejrzewam, że najlepsi pracownicy Sigmy pouciekali. A zostali tacy, co obsługując światowego lidera aukcji internetowych nazywają go portalem i w tekście inaugurującym działalność owej firmy nie mają dla jego szefów nic do powiedzenia.

Kompromitacja eBay.pl to także kompromitacja agencji. Bez dwóch zdań.

1 Comments:

  • Masz rację Michał - fatalny, żenujący poziom tekstu... Ile razy czytam niektóre gnioty rodem z PR (nie wszystkie oczywiscie!) to zastanawiam się, że tam to bym zrobił błyskotliwą karierę. Pisząc tekst do gazety mam często na jego "dopieszczenie" 15-20 minut - oni nawet tydzień... A wychodzą takie gnioty...

    By Anonymous Miki, at 30/4/05 01:42  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home